AÏOLI – Katowice

Jeśli czasem bywacie w okolicach ścisłego centrum Katowic, to z pewnością zauważyliście, że budynek, który moim zdaniem dość niefortunnie przecina katowicki rynek na pół i o którym od wielu miesięcy krążyły legendy (miały się tam podobno znaleźć m. in. miejskie szalety) zajął dość popularny w sferze blogerów/youtuberów warszawski lokal AïOLI.
Nie ukrywam, że bardzo mnie to ucieszyło, śledząc specjały serwowane przez warszawską restaurację, trafiały one w moje gusta zarówno smakowe jak i estetyczne- wnioskując oczywiście po zdjęciach i recenzjach (niestety nie było mi dane jeszcze tam zawitać).

A jak smakuje AÏOLI Inspired by Katowice? Sprawdźmy.

AÏOLI Katowice – menu i ceny


Menu lokalu jest mocno zróżnicowane – zarówno mięsożercy, wegetarianie jak i weganie znajdą coś dla siebie. Znajdziemy tutaj pokaźny wybór śniadań (do 12:00) w cenach od 17,90-19,90 zł, lunchów (do 17:00) w cenie 19.90 (zupa + jedno z 3 dań głównych do wyboru + mini deser; od pn-pt), oraz stałą kartę w której są zarówno tapas (22,90-32,90 zł), steki (46,90-59,90 zł), pasty (21,90-34,90 zł), burgery i sandwiche ( ok. 28,90 zł) czy też pizze, których kształt może zaskakiwać, gdyż nie są formowane jako standardowy okrągły placek, lecz wyglądem przypominają chleb arabski/pitę – są długie i owalne (w cenie od 14,90 za małą margheritę do 24,90 za salami piccante (większy rozmiar to ok. +10 zł).

Ja skusiłam się na lunch i wraz z osobą mi towarzyszącą, zdecydowaliśmy się na chłodnik z botwinką i jajkiem, do którego od razu przyniesiono nam mini-deserki (w tym dniu były to zmiksowane truskawki z twarożkiem, jogurtem oraz miętą), z dań głównych ja dobrałam tzw. super salad (sałata/batat/pomidor/ogórek/pestki dyni oraz nachos z sosem) a osoba towarzysząca beef burgera z frytkami (wołowina/szpinak/burak/pomidor/sos aioli).
Chłodniki pyszne, podane w małych, babcinych garnuszkach. Smak lekko słodkawy, bardzo ciekawy i orzeźwiający. Porcja w sam raz – ot taka, na zaspokojenie pierwszego głodu. Zdecydowanie jednak pozycja dla osób lubiących nowe, momentami dziwne połączenia smakowe. Typowym tradycjonalistom ten chłodnik raczej by nie podszedł.

Sałatka bardzo dobrze skomponowana smakowo. Przyczepić się mogę jedynie do nachosów, które są ręcznie wypiekane przez samych kucharzy.  Zdecydowanie wolę coś bardziej chrupiącego, typowo ‘czipsowego’. Nachosy z AÏoli były lekko ‘rozmoknięte’,  smakowały bardziej jak chlebek pita.

Burger również stanowił ciekawe połączenie smaków, aczkolwiek partner był mocno rozczarowany dość małą ilością mięsa, która wręcz ginęła w dużej bułce i dodatkach. Nie wiem jak to będzie wyglądało przy burgerach zamawianych standardowo z karty, ale ten był zdecydowanie burgerem raczej na mały głód, chociaż trzeba przyznać, że dostarczał ciekawych doznań kulinarnych. Na plus tutaj również przepyszny, ręcznie robiony sos oraz frytki (dość mocno spieczone, ale takie lubimy najbardziej).

Deserki w smaku przypominały truskawkowe jogurty dla dzieci (pamiętacie Danonki?) i stanowiły miły akcent na zakończenie lunchu.

AÏOLI – czy warto ?

Zdecydowanie warto. Początkowo o lokalu chodziły przeróżne słuchy: że niby długo czasu się czeka, że niby obsługa zagubiona, że dania pomylone – może i tak było, ale, z drugiej strony, były to też same początki działalności lokalu i warto im to wybaczyć. Podczas mojej wizyty wszystko działało już bez zarzutu. Sala pełna gości a mimo to czułam się zaopiekowania oraz dopieszczona kulinarnie. Na pewno w bliskiej przyszłości powrócę tam, by spróbować menu ze standardowej karty, która wygląda niezwykle obiecująco.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *