Chata z Zalipia – Katowice

Jest takie miejsce w Katowicach którego wystrój, kolorystyka a, przede wszystkim, kuchnia przeniesie nas w czasy, kiedy to jedzenie podawało się w sposób niepretensjonalny, bez zbędnych udziwnień oraz dodatków E, spulchniaczy, gotowych mieszanek i innych restauracyjnych „wspomagaczy”. Tym miejscem jest Chata z Zalipia mieszcząca się przy ulicy Wojewódzkiej 15. Nie mówię, że wszystko tutaj serwowane jest idealne, bo tak nie jest, ale myślę, że warto zastanowić się nad wstąpieniem tutaj. Dlaczego? Zapraszam do poniższej lektury.

Chata z Zalipia – jak smakuje?

Restauracja już od progu wita nas pięknie odręcznie namalowanym szyldem, ściany zaś ozdobione są freskami kwiatów jednoznacznie kojarzącymi się z polskim folklorem. Nie ma zatem wątpliwości jakiej kuchni możemy się tu spodziewać 😊. Wnętrze lokalu również przywodzi na myśl dawne czasy – w kącie stoi ogromny, kaflowy piec, pojawia się tutaj maszyna do szycia kultowej marki Singer oraz…studnia 😉.

Pani Kelnerka (nota bene przesympatyczna i ciepła osoba) w ludowym stroju wita nas, sadza przy stoliku i przynosi czekadełko –  duże pajdy chleba ze smalcem (a jak, polsko musi być!). Ja nie jestem wielbicielem tego typu przekąsek, ale Adrian stwierdził, że była przepyszna 😉.

Smalec w … grzańcu 🙂

Na sam początek zaczęliśmy mocno – od michy pierogów, czyli miksu ruskich, z mięsem oraz z kapustą (12 szt., 26 zł). Jeśli oglądacie słynne Kuchenne Rewolucje to wiecie zapewne, że Pani Magda G. nierzadko czepia się pierogów serwowanych przez różne lokale- a to, że za grube ciasto, a to, że niedosolone albo farsz nie taki. Jeśli chciałaby się zatem przyczepić do pierogów serwowanych w Chacie osobiście (tym razem ja) rzuciłabym jej tymi pierogami w twarz :-D. Albo raczej pustym talerzem po nich. Takie pyszne. Takie cieniutkie. Takie idealne. I kropka. Musicie spróbować, nie ma opcji!

Micha pierogów

Na drugi ogień poszedł żur na własnym zakwasie (14 zł) z kiełbasą, ziemniakami i jajem. Najlepszy żur na świecie robi moja mama, ale (i tutaj bardzo, bardzo Cię przepraszam), spadłaś na (ciągle zaszczytne) drugie miejsce. Żur to jedna z naszych ulubionych zup i jemy ją dość często w lepszych i gorszych wydaniach, ale żur z Chaty z Zalipia jest idealny – kwaskowaty, treściwy, z dobrą, swojską kiełbasą – czuć tutaj dobry, stary i sprawdzony polski przepis.

Żur

Jako danie główne zamówiłam kurczaka panierowanego szpinakiem i serem fetą podanego z opiekanymi ziemniakami oraz surówkami, które można do woli nakładać sobie z baru sałatkowego (38 zł). Muszę przyznać, że było to najsłabsze danie, którego próbowaliśmy w restauracji – kurczak nie wyglądał zbyt apetycznie, był również twardawy (zapewne był zbyt długo pieczony), sam farsz również mało doprawiony i mdły. Niestety jak za tą cenę to danie dość mocno nas rozczarowało.

Kurczak faszerowany

Całkiem inaczej sprawa wyglądała z daniem zamówionym przez Adriana, który wybrał polędwiczkę faszerowaną kurczakiem w sosie grzybowym serwowanym z kluskami śląskimi i modrą kapustą (42 zł). Mięso delikatne, mięciutkie i dobrze upieczone, kluseczki świeże i nierozklejające się. Sznytu całej  potrawie dodawał przepyszny domowy sos grzybowy, który miało się ochotę wylizać do ostatniej kropelki 😉.  Tą pozycję zdecydowanie możemy polecić.

Polędwiczka faszerowana

Po wszystkich sutych daniach mieliśmy naprawdę ochotę wyturlać się z lokalu, ale nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie spróbowali czegoś słodkiego (kojarzycie ten mem, który krąży z okolicach świąt ‘Już nie mogę/Ok, no to może jeszcze serniczka) 😉?

Adrian zamówił dla siebie szarlotkę z lodami i bitą śmietaną podaną z gorącym sosem z malin (18 zł). Pyszne domowe ciacho oraz dobre lody waniliowe – czego chcieć więcej. Jedynie czego my osobiście tutaj nie dodalibyśmy to maliny, które odrobinę tłumiły pyszny smak szarlotki i zbyt szybko rozpuszczały lody.

Ja natomiast wybrałam coś, na co czekałam już od momentu przejrzenia menu – naleśniki z białym serem (2 szt., 18 zł) i po skosztowaniu zakręciła mi się łezka w oku – od dawna, bez większego powodzenia, szukałam naleśników, które serwowało się u mnie w domu – tylko z cukrem i białym serem – a nie nutellą, kremami, marmoladami, płatkami róży i milionem innych dodatków –ser i cukier – to coś, co mi się marzyło 😉. No i znalazłam w Chacie z Zalipia.  Ręcznie mielony, swojski twaróg i ciasto naleśnikowe bez sztuczności – sama natura 😉. To musiało się udać – na te naleśniki będę tu wracać zapewne nie raz!

Chata z Zalipia – podsumowanie

Jeśli macie ochotę na polskie swojskie bezpretensjonalne jedzenie albo chcecie zaprezentować tą kuchnię Waszym znajomym z zagranicy to jedno z lepszych miejsc jakie znam. Przygotujcie się, że będzie dużo, swojsko i tłusto – czyli jak na prawdziwej polskiej biesiadzie. Restaurację odwiedza wielu cudzoziemców rezydujących w pobliskich hotelach, które same rekomendują im odwiedzenie Chaty by spróbować polskiej tradycji (sami byliśmy świadkami wizyty Anglików – którzy przy każdym nowym daniu wjeżdżającym na stół z zachwytu klaskali jak dzieci 😉 ).

Pełne menu Chaty z Zalipia znajdziecie tutaj : MENU .

My oczywiście mocno rekomendujemy!

P.S Druga Chata z Zalipia mieści się  w Sarnowie przy drodze 86 w kierunku na Częstochowę.

 

Na liczniku wybiła mi już “trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna ‘osiemnastka’ ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (Gdziezjescnaslasku oraz dla bloga magazynu online V-mag - zapraszam!)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *