La Squadra Ristorante – Katowice

Czy Wy, podobnie jak ja lubicie odkrywać nowe, nietypowe miejsca i zaskakiwać się nie tylko potrawami ale też czymś innym, specyficznym i charakterystycznym dla danego lokalu? Mniemam, że skoro czytacie tę recenzję Wasza odpowiedź brzmi ‘tak’. Pozwólcie zatem, że przedstawię Wam nową, otwartą w lutym 2019 włoską restaurację La Squadra, która mieści się w… katowickim salonie Ferrari i w której można zarówno zjeść jak i podziwiać klasyczne jak i najnowsze modele samochodów tej marki. Zaintrygowani? Zapraszam na relację

La Squadra – menu i ceny

Jeśli zastanawiacie się dlaczego takie miejsce powstało, pozwólcie, że zacytuję stronę internetową lokalu, wyjaśniającą ideę stworzenia tej restauracji: „Menedżerowie Ferrari w Maranello już od jakiegoś czasu dyskutują nad pomysłem połączenia dobrej kuchni i salonów sprzedaży. Ristorante La Squadra wychodzi naprzeciw tej idei. Oddzielona od galerii szybą, by nawet przy jedzeniu można było podziwiać motoryzacyjne dzieła sztuki, restauracja będzie serwować dania włoskiej kuchni. Inspiracją dla menu było Ferrari i legendarna Ristorante Montana z Maranello. Swoją pomoc w opracowaniu przepisów zaoferowała Mamma Rossella, która w swojej restauracji już od przeszło 30 lat karmi znakomitych gości, z kierowcami Scuderii Ferrari na czele.

Historię zatem już znamy, ale jak wygląda to od „środka”? Faktycznie, wrażenie jest niesamowite – zwłaszcza dla fanów czterech kółek. Restauracja urządzona w stylu włosko-amerykańskim, mimo dość dużych rozmiarów jest przytulna i nie przytłacza ‘luksusem’ z jakim kojarzona jest marka Ferrari. Miejsce pełne jest zdjęć, gadżetów oraz pamiątek kojarzonych właśnie z ową włoską firmą.

Karta, ku mojemu zadowoleniu nie jest długa, ale treściwa – każdy powinien znaleźć tutaj coś dla siebie. Ceny również nie przytłaczają – dania główne oscylują w granicach od 25 zł (pasta) do 75 zł (grilowana polędwica). Pełne menu znajdziecie tutaj (klik: Menu).

Na sam początek otrzymaliśmy (jak zwykle byliśmy we dwójkę) czekadełko czyli focaccię z rozmarynem i solą morską wypiekaną na miejscu serwowaną z oliwą. Była pyszna, cieplutka i pełna aromatów – cóż więcej mogę dodać ? 🙂

Czekadełko

Na przystawkę wybrałam bakłażana zapiekanego w sosie pomidorowym z mozzarellą (20 zł) – opcja mocno pomidorowa, która smakiem przeniosła mnie do południowych Włoch i boskiej caponnaty, którą miałam okazję tam kosztować – dla wielbicieli warzywnych serowo-pomidorowych zapiekanek pozycja obowiązkowa!

Pieczony bakłażan

Będąc dalej w temacie pomidorów spróbowaliśmy także kremu z pomidorów i papryki z serkiem z ziołami (16 zł). Zupa z wybijającym się smakiem papryki, mocno kremowa, niezwykle aromatyczna. Dodatek serka topionego podbijał aromat czerwonych warzyw. Taką zupę mogłabym praktycznie  codziennie.

Zupa pomidorowo-paprykowa

Skusiliśmy się również na carpaccio z bresaoli (40 zł) czyli długo dojrzewającą wędlinę z mięsa wołowego niezwykle charakterystyczną dla północnych Włoch. Smak obłędny – jesteśmy fanami tego mięsa i możemy zapewnić, że jest to jedno z lepszych carpaccio jakie jedliśmy – w La Squadra podane z m.in. z truskawkami oraz płatami parmezanu.

Bresaola

Daniem głównym, które mocno zaintrygowało Adriana była polędwica wołowa z ziemniakami i warzywami z dodatkiem octu winnego  (70 zł), czyli potrawa autorstwa słynnej Mammy Rosselli serwowana również w jej restauracji we Włoszech. Od razu zaznaczam, że danie może i nie wyglądało instagramowo, ale smakowało obłędnie. Wołowina lekko krwista, rozpływała się w ustach, brak było jakichkolwiek tłustych przerostów. Dodatki w postaci ziemniaczków oraz grillowanych warzyw również smaczne. Ja osobiście dodałabym jednak więcej kolorowych warzyw np. w postaci mini sałatki dla „podrasowania” talerza, ale miejcie na uwadze, że ten sposób podawania jest typowy dla rodzinnych, włoskich ristorante czy trattatorii – dania są proste, niewyszukane a dodatki przeważnie domawia się osobno.

Polędwica wołowa

Ja postawiłam tym razem na drób i wybrałam kurczaka nadziewanego szpinakiem z purée z marchewki (34 zł).  Muszę przyznać, że było to jedno z lepszych dań z kurczaka jakie jadłam – przeważnie z tym rodzajem mięs nie ma większych zaskoczeń, a tu taka niespodzianka  ;-).  Kurczak soczysty, mięciutki, owinięty w szynkę prosciutto i wypełniony szpinakiem – niby nic odkrywczego, ale całość smakowała naprawdę dobrze a każdy ze składników  dopełniał się nawzajem. Nie wierzcie? Zamówcie :-).

Roladki z kurczaka

Na sam koniec nie mogliśmy odmówić sobie deserów, które zostały podane nam przez samego szefa kuchni – niezwykle sympatycznego Edoarda Mallozziego. Ja zamówiłam semifreddo zabajone z sosem malinowym (16 zł) a Adrian postawił na klasyczne tiramisu (18 zł).  Oba lekkie, nieprzytłaczające po, jakby nie było, sutym posiłku, i smakujące jakby rodem przeniesione z Włoch – w naszych sercach (kubkach smakowych?) w szczególności zapadnie jednak tiramisu – delikatne i mocno kawowe. Poezja!

Semifreddo

Tiramisu

La Squadra Ristorante – czy warto?

Jest to miejsce do którego zdecydowanie trzeba się wybrać. Serwuje się tam naprawdę dobrą jakościowo włoską kuchnię bez zbędnego nadęcia. Niech nie przeraża Was również miejsce i otoczka luksusu i nieprzystępności krążąca wokół samochodów marki Ferrari – zapewniam, że profesjonalna i pełna energii obsługa sprawi, że każdy z Was poczuje się tam jak milioner nieważne jakim samochodem podjechał pod restaurację J. W La Squadra możecie dobrze zjeść (i wypić)  – dania są skomponowane z bardzo dobrych jakościowo składników, a porcje są naprawdę duże. Ja gorąco polecam odwiedzić to miejsce!

Na liczniku wybiła mi już “trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna ‘osiemnastka’ ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (Gdziezjescnaslasku oraz dla bloga magazynu online V-mag - zapraszam!)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *