Len Arte Katowice

KATOWICE LEN ARTE

Dziś wpis, którego nie mogło tu zabraknąć. Len Arte uchodzi za najlepszą lub jedną z najlepszych pizzerii w Katowicach i na Śląsku. Cóż, patrząc na to, jak trudno załapać się na wolne miejsce w tym lokalu, to rzeczywiście może być prawda.

Czy wynika to jednak z super popularnego miejsca (Katowicka ulica Mariacka) czy z wybitnie dobrej pizzy. Sprawdzę to.

Właściwie sprawdziłem to już wielokrotnie, bo nie była to moja pierwsza ani druga wizyta w Len Arte. Jednak przerwa z tym lokalem była dość długa bo około roku.

KATOWICE RYNEK SMAKÓW

Rynek Smaków Katowice: Naszebao, American Grilled Cheese, Placki z Fury

Pora na kolejny food truckowy test prosto z Katowickiego rynku. Tym razem na tapet bierzemy kolejne trzy bardzo ciekawe propozycje: Naszebao, które pewnie zna dobrze każdy kto pojawia się „na truckach” w Kato regularnie, American Grilled Cheese, czyli dużo zapiekanego sera w chlebie ;), oraz Placki z Fury aka. Quesadillas Food Truck (właściwie nie wiem która nazwa jest poprawna, bo używają chyba obu).

American Grilled Chesse

Zacznę od AGC – to food truck, który tak naprawdę serwuje znane pewnie wszystkim tosty jednak w nieco lepszym i innym wydaniu niż te, które zazwyczaj przygotujecie w opiekaczu w domu. Osobiście skusiłem się na wersję z serem mozarella, ostrymi papryczkami i… tortilla chips. 

Katowice Grill point

Grillpoint Katowice

Grillpoint wspominam z pewną dozą nostalgii – była to jedna z pierwszych burgerowni w Katowicach oraz, o ile pamięć mnie nie zawodzi, również jedna z pierwszych knajpek do których zaczęłam w miarę regularnie uczęszczać i uczyć się smaków prawdziwie dobrych burgerów serwowanych ze 100% wołowiny (tak, niestety jestem z pokolenia dzieciaków lat 90-tych, dla których głównym i najbardziej atrakcyjnym punktem wycieczek szkolnych była wizyta w McDonald’s).

Kilka miesięcy później nastąpił prawdziwy wysyp tego rodzaju miejsc nie tylko w Katowicach, ale i w całej aglomeracji śląskiej. Na dłuższy czas zapomniałam o Grillpoint. Od czasu do czasu jednak, z czystego sentymentu, zaglądałam na ich stronę na Facebook-u i ze zgrozą czytałam recenzje, które z miesiąca na miesiąc były coraz mniej pochlebne. Pewnego dnia postanowiłam więc wrócić i przekonać się na własnej skórze (kubkach smakowych?).

W kwietniu i maju 2018 odwiedziłam Grillpoint 2 razy. Wystrój praktycznie się nie zmienił: restauracja utrzymana jest w czerwono-brązowych klimatach, które od samego początku średnio pasowały mi do tego stylu kuchni, ale byłam już z nimi oswojona. Na szczęście jest czysto – zawsze zwracam na to szczególną uwagę. Menu również specjalnie nie zaskakuje – co prawda myślę, że większość znajdzie tam pozycje dla siebie (oczywiście królują burgery, ale są min. sałatki, makarony czy też steki), ale ciągle mam nieodparte wrażenie, że karta na przełomie kilku lat bardzo mało się zmieniła.

Biała Gruba

Biała Gruba to lokal, który powstał w samym centrum Mysłowic, w miejscu przejętym po byłej restauracji Ratuszowa. Nowi właściciele postanowili zastosować całkiem nowe podejście do, nie ukrywajmy, dość konserwatywnej i tradycyjnej kuchni mysłowickiej łącząc ze sobą typowe smaki śląskie z nowoczesnością (przejawia się to nawet w nazwie, bo czemu niby nie ‘Biało Gruba’? Ano właśnie temu).

Jest to lokal, który, jak bardzo rzadko u mnie bywa, odwiedziłam już kilkukrotnie – być może spowodowane jest to tym, że po pierwsze, jest to jedyna dobra restauracja blisko mojego miejsca zamieszkania, po drugie coś mnie do tego miejsca ciągnie pomimo, że nie wszystko i nie zawsze mnie tam zachwyca.

Pozwólcie zatem, że nie będę się skupiała na jednej wizycie tylko opiszę ogólnie moje wrażenia i pokażę Wam zbiór zdjęć z owych wizyt.

katowice jeffs

Jeff’s Katowice

To miejsce usytuowane w katowickiej mekce zakupowej – Silesii City Center albo się kocha albo nienawidzi. Początkowo zaliczałam się raczej do tych drugich, często jednak byłam poniekąd zmuszona do spożycia tam posiłku po długich i męczących wyprawach do licznych sklepów – zaznaczam, iż było to już jakiś czas temu, w odległych czasach gdy zakaz handlu w niedziele nie obowiązywał a weekendowym szczytem marzeń każdej szanującej się rodziny/pary/singla (niepotrzebne skreślić) był wypad do jednej z pobliskich galerii w celu…No właśnie – w jakim? Do dziś zadaję sobie to pytanie.

Ale wracając do meritum: ‘Jeffs’a’ poznałam zatem dość dobrze i przetestowałam wiele ich pozycji, ale nic mnie jakoś nie przekonało: burgery takie jakieś przeciętne, frytki za tłuste, drinki zbyt słodkie, ceny dość wysokie.

Obraziłam się na Jeffs’a. Przestałam uczęszczać do galerii. Przestałam odwiedzać to miejsce.