Prodiż Bistro & Nero – Fabryka Porcelany – Katowice

Na początku było bistro, które serwowało bardzo dobre lunche (praktycznie przez cały dzień do 22:00) oraz pizze z pieca (podobno najwyższego w Europie), znajdującego się na zewnątrz lokalu.

We wrześniu 2018 roku Prodiż zmienił koncepcję i poszerzył się o kolejny projekt zwany Prodiż Nerojest to restauracja, która ma działać tylko po zamknięciu bistro od 17:00 (oraz cały czas w weekendy) i serwować dania typowo restauracyjne. Niezmiennie, menu lunchowe w Prodiż Bistro będzie zmieniać się codziennie, podczas gdy Nero ma dysponować kartą sezonową.

Z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy będę mogła zawitać do Prodiż Nero i zweryfikować poczynania kucharzy, gdyż zdjęcia prezentowane w mediach społecznościowych wyglądały bardzo, obiecująco. Sprawdźmy zatem…

Prodiż Nero– menu i ceny

Już od samego wejścia można poczuć luksus – cała restauracja, zgodnie z nazwą, jest urządzona w ciemnych, stonowanych, męskich kolorach, króluje tu drewno oraz metal. Przy wejściu jesteśmy uprzejmie witani przez kelnerów, którzy prowadzą nas do przygotowanego już stolika (zastawa też jest oczywiście w ciemnych kolorach!).

Ilość dań w karcie jest mocno ograniczona, ale widać, że nic tutaj nie jest przypadkowe, przystawki, dania główne jak I desery wydają się być do siebie bardzo dopasowane oraz spójne. Ceny niestety, nie należą do najniższych – dania główne oscylują w okolicach 40-50 zł (najdroższe 80 zł), przystawki od 25 zł, wszystkie desery po 18 zł. Jest też bardzo szeroki wybór win oraz mocnych alkoholi.

Podczas wybierania dań na do naszego stołu podano amouse bouche w postaci peklowanych plastrów polędwicy, świeżo pieczonego chleba oraz sosu z serka (przypominającego serek do smarowania pieczywa) oraz konfitury z rabarbaru. Całość smakowała fantastycznie – słodko- kwaśno, i tylko zaostrzyła nasze kubki smakowe.

Na przestawkę wybrałam burattinę z pieczonymi warzywami oraz oliwą truflową (26 zł) – i to było moje (już mogę zdradzić – jedyne) lekkie rozczarowanie tego dnia: burattina po przekrojeniu miała stałą konsystencję (powinna wypłynąć z niej gęsta śmietanka), sos, w którym były serwowane warzywa również był mało doprawiony (zdecydowanie zabrakło mi tu bazylii i oregano), przez co danie było lekko nijakie oraz mdłe. Dodatek przypraw zdecydowanie uratowałby tą kompozycję.

Osoba mi towarzysząca postawiła na tatar wołowy serwowany z plastrami sera pecorino, marynowanym żółtkiem oraz własnoręcznie wypiekanym chlebem (28 zł). To był strzał w dziesiątkę! Mięso idealnie posiekane, ser fantastycznie dopełniał całą kompozycję, a pieczywo, było (słowo daję) najlepszym, jakie jadłam w życiu (a jadam go sporo). Szczerze polecam tą pozycję o ile będzie jeszcze w karcie.

Jako, że byliśmy już lekko najedzeni ominęliśmy zupy (niestety nie jesteśmy fanami flaków oraz ryb) i przeszliśmy od razu do dań głównych. Ja wybrałam spaghetti z ragout z jelenia podane z żółtkiem (33 zł). Danie bardzo dobre, makaron idealnie ugotowany, ragout smaczne – spaghetti należy raczej do dań, które z reguły zawsze smakują dobrze ale też i nie zaskakują- to danie właśnie takie było. Mimo to, ja jako miłośniczka wszelkiej maści makaronów byłam bardzo zadowolona (dodatkowo sama porcja makaronu również była duża, także cena adekwatna do jakości i ilości).

Osoba mi towarzysząca postawiła natomiast na najdroższe danie z karty czyli steka T-bone serwowanego tutaj wraz z grillowanymi warzywami I sosem rozmarynowym (80 zł). Porcja duża (jak to T-bone), stek perfekcyjnie wysmażony na średnio- uwaga, nie zapytano nas jednak o stopień wysmażenia, więc jeśli ktoś preferuje well-done należałoby to podkreślić przy zamówieniu. Mięsożercy będą na pewno zachwyceni (portfele może mniej, ale dla tego dania naprawdę warto).

Na deser zamówiliśmy jeszcze semifreddo ze śliwką oraz piernikiem z sosem z wina grzanego (18 zł). Był to rodzaj lodów mających półtwardą konsystencję. To semiforeddo zaserwowane przez kucharzy Prodiż Nero było jednym z najlepszych deserów jakie było mi dane jeść. Sos z wina fantastycznie dopełniał całość – ciężko opisać smak całego dania (dość ciężki, piernikowo-cynamonowy, z mocnym akcentem śmietankowego mascarpone), ale gdybyście tylko mieli okazję go spróbować, to bardzo rekomenduję – ja musiałam się mocno powstrzymywać, by nie wylizać talerza (w takim miejscu niestety nie wypada 😉 ).

Prodiż Nero– menu i ceny

Tak, tak i jeszcze raz tak! Jestem oczarowana tym miejscem, jakością produktu oraz profesjonalną obsługą. Restauracja nadaje się zarówno na spotkanie biznesowe jak i (romantyczną) kolację. Co prawda nasz portfel trochę ucierpi, ale jakość musi kosztować – jestem pewna, że nie będziecie żałować ani złotówki pozostawionej w tym miejscu, a większość potraw tam serwowanych będzie jeszcze długo śnić się Wam po nocach – nie żartuję :-).

Dodam jeszcze, że Prodiż Nero serwuje jeszcze pizze, które są także standardowo podawane w Prodiż Bistro (nie dane było mi ich jeszcze skosztować, ale zbierają bardzo dobre recenzje).

Za całość kolacji (w tym dwa kieliszki domowego wina oraz piwo bezalkoholowe) wydałam 212 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *