Restauracja Tygel – Zabrze

Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni do restauracji Tygel do Zabrza w celu skosztowania (podobno) najlepszych placków ziemniaczanych na całym Śląsku :-). Dwa razy nie trzeba było nas oczywiście do tego zachęcać – zarezerwowaliśmy stolik i wybraliśmy się do Tygla, który mieści się na ulicy Wiktora Barysza 6.

Czy placki (i inne dania, które kosztowaliśmy) faktycznie okazały się takie dobre? Sprawdźcie poniżej.

Tygel znajduje się przy jednej z głównych ulic Zabrza, łatwo więc do niego trafić. Już od samego wejścia uderzył nas mocno swojski klimat tego miejsca: wystrój nawiązuje częściowo do rzeczy i sytuacji kojarzonych głównie z rejonem Śląska: lokalne, stare gazety, obrazy a nawet węgiel stanowiący część dekoracji.

Karta menu jest dość krótka i faktycznie, lwią jej część zajmują placki z przeróżnymi dodatkami. Znaleźć też można typowo regionalne dania jak rolada, pieczeń po sztygarsku czy też golonka – każdy zatem rodowity Ślązak powinien być zadowolony :-).

Menu – własność FB Tygla

Na sam początek zamówiliśmy mocno rozgrzewającą zimową herbatę (tego dnia było dość zimno), która okazała się jedną z pyszniejszych jakie mieliśmy okazję pić – mocno korzenna, z dodatkiem miodu i pomarańczy oraz zupę parzybrodę, czyli, po polsku, zupę z młodej kapusty (11 zł). Zapachem i wyglądem przenosiła nas do czasów dzieciństwa i mocno przypominała te, serwowane przez nasze babcie, dla nas jednak zupa z Tygla okazała się lekko przesolona – podejrzewamy, że poprzez dużą ilość mocno słonej mięsnej wkładki (boczku).

Zupa parzybroda

Drugą wybraną przez nas przystawką zostały ‘Czorne bonbony’, czyli kaszanka w formie mini roladek (10 zł za 4 sztuki) – bardzo solidna porcja, podana z fajnie dobranym sosem. Smakowo całość wypadła bardzo dobrze- jeśli lubicie kaszankę, ta przystawka przypadnie Wam do gustu, ale uwaga, jeśli w planach macie zamówienie czegoś jeszcze, typowym polskim zwyczajem – podzielcie się bonbonami z Waszym towarzyszem ;-).

Kaszanka

No i przechodzimy do konsensusu, czyli wspomnianych placków – zamówiliśmy dwie porcje: jedną były placki ‘Italiano’ (2 szt. za 15 zł) z suszonymi pomidorami, mozzarellą i rukolą a drugmi  ‘Jajco i bekon’ (2 szt. Za 15 zł). Same placki w obu przypadkach okazały się pyszne- chrupiące, świeże, z dobrych gatunkowo ziemniaków, jednak samo podanie oraz dodatki lekko rozczarowały – być może spodziewaliśmy się bardziej fantazyjnej formy podania tych dań:  w plackach włoskich była to po prostu zwykła sałatka z rukoli polana sosem balsamicznym i z dodatkiem zimnej mozzarelli, dopiero co wyjętej z lodówki, za to te, z jajcem z boczkiem obroniłoby się wspaniale, gdyby nie duża ilość sztucznego sosu a’la tysiąc wysp prosto z butelki – a wystarczyłaby tutaj niewielka ilość domowej roboty, świeżego sosu i efekt byłby o niebo lepszy.

Placki po włosku

Placki z jajkiem i bekonem

Jako ostatnie danie wybraliśmy policzki wołowe z ziemniakami oraz burakami (32 zł), które podano nam…bez buraczków ;-). Obsługa, po zwróceniu naszej uwagi na en fakt, od razu nam je doniosła, mówiąc że kuchnia zapomniała je dodać. Samo mięso okazało się przepyszne – wołowina mięciutka, łatwo się kroiła, dodatkom, po tym jak się już wszystkie pojawiły przed nami, również nie można było nic zarzucić ;-). Z chęcią wybralibyśmy się na tą potrawę ponownie.

Tygel – podsumowanie

Jak sami mogliście przeczytać, Tygel ma swoje mocniejsze i słabsze strony – część dań smakowała idealnie, część nadaje się na pewno do poprawy, zwłaszcza jeśli chodzi o pomysłowość i to ‘coś’ innego, unikalnego w danej potrawie. Mimo wszystko restauracja cieszy się wśród Zabrzan powodzeniem – w weekendy ciężko tutaj o wolny stolik.  Co do samych placków to fakt – są przepyszne i świeże, do poprawy jednak szczegóły związane z serwowanymi do nich dodatkami. Z czystym sumieniem możemy Wam za to polecić typowe serwowane tu dania kuchni śląskiej  – tutaj się nie rozczarujecie!

Dziękujemy za zaproszenie i do zobaczenia!

Na liczniku wybiła mi już “trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna ‘osiemnastka’ ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (Gdziezjescnaslasku oraz dla bloga magazynu online V-mag - zapraszam!)
1 comment
  1. Zobaczcie da Luca w Zabrzu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *