Restauracja Villa Vienna – Bytom

Przyznam szczerze, że okolice poza Katowicami i Tychami są mi zdecydowanie mniej znane pod względem kulinarnym niż ścisłe Centrum. O Villa Vienna słyszałam jednak już dawno – o restauracji było dość głośno podczas tegorocznej edycji Restaurant Week, gdzie zebrała bardzo pozytywne recenzje. Długo jednak nie dane mi było dane zawitać do Bytomia. W końcu jednak nadszedł ten czas J. Jesteście ciekawi jakie są moje (a raczej nasze, bo zawsze podróżujemy we dwójkę) wrażenia? Koniecznie zajrzycie poniżej!

Villa Vienna – jak smakuje?

Menu i ceny

Villa Vienna mieści się przy ulicy Wrocławskiej 62, nieopodal centrum Bytomia. Budynek z zewnątrz sprawia wrażenie eleganckiego, małego dworku nawiązującego do stylu secesyjnego. W środku wystrój również doskonale oddaje ten klimat – można w nim poczuć ducha ubiegłego stulecia poprzez specyficzne umeblowanie, kolorystykę oraz dodatki.

Własność zdjęcia Villa Vienna

Własność zdjęcia Villa Vienna

Restauracja specjalizuje się w kuchni polsko-śląskiej (z nowoczesnym akcentem) oraz austriackiej, choć z tej drugiej do wyboru jest zaledwie kilka dań, ale za to sztampowych jak np. słynny wiedeński sznycel (link do całego menu tutaj: Menu Villa Vienna).

Ale do rzeczy a raczej do konsumpcji! 😉

Na sam początek zamówiliśmy przystawki: czarne ravioli z czosnkiem niedźwiedzim i serem (15 zł) oraz klasykę, czyli tatar z polędwicy wołowej z żółtkiem serwowany tu m.in. z parmezanem i anchois (33zł). Obie przystawki jak najbardziej zaostrzyły nam kubki smakowe na więcej – dodatki do ravioli były zaskakujące i nieoczywiste, ale jednocześnie przepyszne (jak np. piana z czosnku). Mały minus za to, że pierożki były lekko niedosolone, ale po samodzielnym doprawieniu wszystko było już idealne. Tatar przygotowany został z bardzo dobrej jakościowo polędwicy, odrobinę za grubo pociętej, ale był to chyba wypadek przy pracy.

Czarne ravioli

Tatar

Następnym daniem zamówionym przez nas była sałatka z grillowaną gruszką i kozim serem (24 zł). Gdy kelnerka podała nam ją do stolika oniemieliśmy – był to przeogromny talerz wypełniony warzywami i sałatami – porcja spokojnie wystarczyłaby na 2 (głodne) osoby. Sama sałatka była przepyszna – wszystko w niej współgrało (nawet dodatek owoców sezonowych – u nas były to truskawki i borówki). Polecam osobom na diecie (i nie tylko) – nie dość, że zjecie ‘fit’ to jeszcze mocno się zasycicie :-).

Sałatka z kozim serem

Jak przystało na restaurację z kuchnią austriacką nie mogliśmy się oprzeć by nie zamówić klasyka klasyków, czyli sznycla wiedeńskiego tu podanym z ziemniakami z zalewy octowej (uwaga, na zimno!) i sałatą rzymską (39 zł). Przed nami pojawił się ogromny kawał panierowanej cielęciny (następna uwaga – sznycle mają to do siebie, że są rozklepane na jak najcieńszy kawałek z czego wynika potem ich objętość) w otoczeniu dodatków. Samo mięso było przepyszne. Mieliśmy pewne obawy co do ziemniaków na zimno ale i one okazały się ciekawym, współgrającym dodatkiem, dlatego polecamy przełamać opory i spróbować dania w jego tradycyjnej formie (gdybyście przypadkiem nie potrafili dojeść zawsze istnieje opcja poproszenia o spakowanie na wynos – co też i my zrobiliśmy 😉 ).

Sznycel wiedeński

Jako drugie danie główne dobraliśmy, tym razem, klasyk kuchni śląskiej, ale w mocno nowoczesnym wydaniu, czyli roladę śląską wołową, serwowaną w klusce śląskiej na puree z kapusty modrej (39 zł). Potrawa ta cieszyła się podobno ogromnym powodzeniem podczas Restaurant Week-u i dlatego restauracja zdecydowała się na wprowadzenie jej do stałego menu. I bardzo dobrze! Mięciutka, duża kluseczka, pyszny sosik i bardzo dobre mięso wołowe – czy musimy dodawać więcej, by skusić Was na tą pozycję? Chyba nie ;-). Jedna z potraw, którą koniecznie musicie „zaliczyć” odwiedzając Villę.

Nowoczesna wersja rolady

Ostatnią pozycją wybraną przez nas musiało być coś na słodko – padło na wiedeński omlet cesarski z karmelizowanymi śliwkami i cukrem pudrem (17 zł). Deser ten (serwowany oczywiście na ciepło) przeniósł nas w czasy dzieciństwa i przypomniał słodkości podawane nam przez nasze babcie – istna podróż sentymentalna :-). Osobiście, moglibyśmy jeść takie ‘swojskie’ desery codziennie. Dobra rada: jeśli znajdziecie jeszcze miejsce w brzuchu, zamówcie dla każdego z osobna – tylko po to, by nie musieć się dzielić z towarzyszami i mieć całość dla siebie ;-).

Omlet

Villa Vienna – podsumowanie

Villa Vienna zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie – typowe dania polskie podaje się tutaj nierzadko w dość nieoczywistej formie lub też z zaskakującymi dodatkami. Obsługa restauracji jest niezwykle miła i pomocna a Pani Właścicielka, którą mieliśmy okazję poznać, jest przesympatyczną osobą, co dodatkowo dodaje swojskości i ciepła miejscu, które na pierwszy rzut oka może wydać się ciut pompatyczne (absolutnie tak nie jest).

W Villa Vienna zjecie dobrze, dużo i za relatywnie niewielkie pieniądze, a jednocześnie jakość produktu jest utrzymana na wysokim poziomie. Dodatkowo lokal to nie tylko restauracja – warto zajrzeć na piętro, gdzie mieści się piękna i klimatyczna Sala Lustrzana w której można zorganizować uroczystość rodzinną lub wesele (mieści około 100 osób).

Własność VIlla Vienna

Będąc w okolicach koniecznie zajrzyjcie do Villa Vienna – jestem pewna, że będziecie pozytywnie zaskoczeni.

FB restauracji: KLIK

Na liczniku wybiła mi już “trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna ‘osiemnastka’ ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (Gdziezjescnaslasku oraz dla bloga magazynu online V-mag - zapraszam!)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *