Sztolnia – Chleb, Mięso, Wino – Katowice

O restauracji Sztolnia Chleb-Mięso-Wino zlokalizowanej w loftowej przestrzeni w pokopalnianym budynku przy Silesia City Center słyszałam od bardzo dawna. Nigdy nie było mi jednak dane tam się pojawić – wynikało to z kwestii umiejscowienia lokalu, do którego nijak było mi po drodze.  Miałam jednak szczęście – firma, w której pracuję, zorganizowała tam dość duże spotkanie integracyjne, miałam więc okazję spróbować nie tylko swoich dań z, ale też podpatrzyć, co znalazło się na talerzach znajomych. Tym samym wyrobiłam sobie swoje zdanie na temat tego miejsca dotyczące zarówno samego jedzenia jak i obsługi.

Sztolnia – menu i ceny

Pierwsze, co uderzyło mnie zaraz po przekroczeniu progów Sztolni to jej wielkość – miejsce to jest (prze) ogromne!  Wyglądem przypomina trochę Bierhalle, z tymże jest o wiele bardziej elegancki i sprawia wrażenie miejsca ‘na poziomie’. Katowicka sztolnia posiada dodatkowo kilka odrębnych sal: do degustacji win, których w karcie jest cała masa, bawialnię dla dzieci oraz dodatkowa mniejsza sala bankietowa. Kuchnia jest typową kuchnią otwartą, gdzie można podglądać dokonania kucharzy.

Menu nie jest długie, zawiera dużo sezonowych produktów, dlatego też co jakiś czas się zmienia.  Ceny dań nie należą oczywiśie do najniższych (raczej średnia półka cenowa), ale jakość produktu (jak i sposób podania) jest na wysokim poziomie. Za (dobrą) jakość warto zapłacić trochę więcej – wiadomo.

Na plus jest fakt, że w zasadzie każdy znajdzie tutaj coś dla siebie – są i typowe mięsne dania obiadowe (polędwica, stek), ale też i burgery, pizze czy makarony oraz sałatki (są też potrawy wegetariańskie).

Menu: własność FB Sztolnia

Ja na sam początek wybrałam zupę z homara serwowaną z pierożkami har kao, wypełnionych farszem z zawartością krewetek, warzyw i ryb (31 zł). O mamo, jakie to było dobre! Nie przepadam za smakiem owoców morza i trochę obawiałam się tej zupy, ale zupełnie niepotrzebnie. Ciężko będzie porównać jej smak do czegoś, co znamy, ale można to poniekąd przyrównać do delikatnej zupy pomidorowej z dodatkiem orientalnych przypraw (szafranu). Pierożki (2 szt.) nadawały świetnego wykończenia tej zupie – rekomenduję mocno wybór tej właśnie pozycji.

Zupa z homara

Daniem głównym, które zamówiłam był filet z kaczki serwowany z kaszą z rydzami i carpaccio z buraka w kminie (44 zł). Czy mogę drugi raz napisać ‘o matko’? ;-).  Kaczka lekko krwista, z chrupiącą skórką, idealnie miękka i rozpływająca się w ustach.  Dodatek kaszy z grzybowym posmakiem świetnie ją uzupełniał. Jedyne, co nie odpowiadało mi do końca w tym daniu to burak, ale wynika to z faktu, że nie lubię ani buraczków, ani kminku :-).

Kaczka

Miałam to szczęście, że dzięki mojej koleżance mogłam spróbować aż 2 deserów.  Pierwszym z nich był sernik z waniliowym chantille (czyli aromatyzowaną bitną śmietaną), lodami i owocami leśnymi (16 zł).  Dość standardowy deser, nie porywający smakiem, ale i tak bardzo dobry – ot poprawny, domowy sernik z dobrymi lodami podany w estetyczny sposób (po naprawdę ciekawy sernik jakiego jeszcze nie jedliście zapraszam do Hotelu Styl 70 w Piasku koło Pszczyny, link tutaj: Hotel Styl 70 ).

Sernik

Drugim deserem było brownie z płynną czekoladą serwowanymi z lodami waniliowymi oraz sosem malinowym (18 zł). Do mnie ten deser nie do końca przemówił, jako że nie przepadam za czekoladą a ta słodkość była wręcz nią naszpikowana. Z obserwacji moich kolegów jednak stwierdzam, że byłam w znacznej mniejszości, gdyż deser z większości talerzy zniknął w tempie ekspresowym :-).

Brownie

Sztolnia – czy warto odwiedzić?

Mam nadzieję, że mój opis przekonał Was do jak najszybszego zarezerwowania sobie stolika w Sztolni, bo ja wkrótce zamierzam znowu się tam udać (oczywiście pierwszym zamówieniem będzie opisana wcześniej zupa z homara :-)).

Warto nadmienić również, że restauracja piecze swoje własne pieczywo oraz przygotowuje domowy makaron. Sztolnia jesteśmy również jednym z nielicznych miejsc na Śląsku, gdzie dostępne jest 14-dniowe piwo prosto z tanka.

Ja dla mnie miejsce to jest idealne zarówno na romantyczną kolację, lunch (również dostępny w ofercie) oraz biznesowe spotkanie. Obsługa działa bardzo sprawnie oraz służy pomocą więc na pewno doradzi Wam i pomoże w rozwianiu wątpliwości.

A zatem do zobaczenie przy (sztolniowym) stole!

 

Na liczniku wybiła mi już “trójka” z przodu, ale energii i zapału mam jak niejedna ‘osiemnastka’ ;). Jestem miłośniczką sportów siłowych, dobrej kuchni (od paru miesięcy gotuję i jem wegetariańsko) oraz języka włoskiego. Kocham czytać (kryminały), robić zdjęcia (oczywiście jedzenia) oraz pisać (Gdziezjescnaslasku oraz dla bloga magazynu online V-mag - zapraszam!)
Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *