Zlot Foodtrucków (maj 2020) – Katowice

Gospodarka powoli zostaje odmrażana a, co za tym idzie, poluzowane zostają też restrykcje dotyczące przebywania na zewnątrz. W tym roku, po raz pierwszy odbył się Majowy Zlot Foodtrucków na katowickim rynku (docelowo wszystko miało się rozpoczynać w marcu, no ale…). Nie było opcji, żebyśmy nie pojawili się tam i my 😀

Zobaczcie, co jedliśmy, jak smakowało i z których miejsc na pewno śmiało zamawiajcie, a nad którymi lekko się zastanówcie.

Food&Ball – Katowice, Beer Food Week by Grimbergen

Niestety, z racji obecnej sytuacji na świecie związanej z COVID-19, festiwal Beer Food Week sponsorowany przez piwo Grimbergen nie mógł się zakończyć zgodnie z planem (miał odbywać się do 18 marca). Potrwał niecały tydzień. Mieliśmy szczęście, że, jeszcze przed wybuchem pandemii w Polsce mogliśmy uczestniczyć w spotkaniu ambasadorskim na którym zaprezentowano nam wszystkie dania, które miały być podawane w czasie festiwalu (zarówno z menu A jak i B).

Food & Ball – Katowice

Do restauracji Food & Ball trafiłam dzięki World Cocktail Festival, gdzie, za kwotę 29 zł można było spróbować dwóch dedykowanych drinków przygotowanych przez wyspecjalizowanych barmanów, specjalnie na tą okazję. Myśląc o tym wydarzeniu, spostrzegłam, że restauracja oferuje również bardzo ciekawe menu i, jak to my, czyli ja i Adrian, postanowiliśmy przetestować również część kulinarną lokalu.

Zapraszam do recenzji.

Well Done Dąbrowa Górnicza

O tej restauracji słyszałam już od dawna i opinie o niej krążyły skrajne – jedni polecali, inni zdecydowanie odradzali (że niby tłusto i mało smacznie). Jako, że i tak miałam zamiar wybrać się na kolację festiwalową podczas tegorocznej edycji Restaurant Week, wykorzystałam okazję i zamówiłam stolik właśnie w Well Done i przekonać się na własnych kubkach smakowych.
Jak było?

KATOWICE RYNEK SMAKÓW RECENZJA

Struś Burger & MEAT the Greek & Concrete Jungle Meals – Food Trucki Na Rynku Kato

Wakacje dobiegają końca. Aby zakończyć smacznie na rynku w Kato ponownie zaparkowały trucki. Jako, że w ten weekend było więcej czasu to wpadłem. Szczególnie, że tym razem pojawiło się kilka opcji, które brzmiały tak ciekawie, że musiałem przetestować je jeszcze tego lata. 😉

AÏOLI – Katowice

Jeśli czasem bywacie w okolicach ścisłego centrum Katowic, to z pewnością zauważyliście, że budynek, który moim zdaniem dość niefortunnie przecina katowicki rynek na pół i o którym od wielu miesięcy krążyły legendy (miały się tam podobno znaleźć m. in. miejskie szalety) zajął dość popularny w sferze blogerów/youtuberów warszawski lokal AïOLI.
Nie ukrywam, że bardzo mnie to ucieszyło, śledząc specjały serwowane przez warszawską restaurację, trafiały one w moje gusta zarówno smakowe jak i estetyczne- wnioskując oczywiście po zdjęciach i recenzjach (niestety nie było mi dane jeszcze tam zawitać).

A jak smakuje AÏOLI Inspired by Katowice? Sprawdźmy.

Katowice Grill point

Grillpoint Katowice

Grillpoint wspominam z pewną dozą nostalgii – była to jedna z pierwszych burgerowni w Katowicach oraz, o ile pamięć mnie nie zawodzi, również jedna z pierwszych knajpek do których zaczęłam w miarę regularnie uczęszczać i uczyć się smaków prawdziwie dobrych burgerów serwowanych ze 100% wołowiny (tak, niestety jestem z pokolenia dzieciaków lat 90-tych, dla których głównym i najbardziej atrakcyjnym punktem wycieczek szkolnych była wizyta w McDonald’s).

Kilka miesięcy później nastąpił prawdziwy wysyp tego rodzaju miejsc nie tylko w Katowicach, ale i w całej aglomeracji śląskiej. Na dłuższy czas zapomniałam o Grillpoint. Od czasu do czasu jednak, z czystego sentymentu, zaglądałam na ich stronę na Facebook-u i ze zgrozą czytałam recenzje, które z miesiąca na miesiąc były coraz mniej pochlebne. Pewnego dnia postanowiłam więc wrócić i przekonać się na własnej skórze (kubkach smakowych?).

W kwietniu i maju 2018 odwiedziłam Grillpoint 2 razy. Wystrój praktycznie się nie zmienił: restauracja utrzymana jest w czerwono-brązowych klimatach, które od samego początku średnio pasowały mi do tego stylu kuchni, ale byłam już z nimi oswojona. Na szczęście jest czysto – zawsze zwracam na to szczególną uwagę. Menu również specjalnie nie zaskakuje – co prawda myślę, że większość znajdzie tam pozycje dla siebie (oczywiście królują burgery, ale są min. sałatki, makarony czy też steki), ale ciągle mam nieodparte wrażenie, że karta na przełomie kilku lat bardzo mało się zmieniła.