Pasibus (Stary Dworzec) – Katowice

W październiku 2018 Pasibus doczekał się otwarcia drugiego lokalu, tym razem w świeżo wyremontowanym Starym Dworcu zaraz obok słynnej ulicy Mariackiej. Pierwszy, stacjonarny lokal znajduje się już w Galerii Katowickiej a foodtruck Pasibua stał, jak dotąd, właśnie obok wspomnianego Dworca. Teraz znika na rzecz ww. miejscówki.

Pasibus to wrocławski koncept, który szturmem podbił lokalne kubki smakowe, i tym samym zaczął (jako foodtruck) podróżować po całej Polsce, by obecnie gościć już na stałe w większych miastach w naszym kraju (m.in. w Łodzi, Warszawie, Gdańsku czy Poznaniu), by dotrzeć również do Katowic, otwierając tutaj największego, stacjonarnego Pasibusa w Polsce (obecnie prawie 150 miejsc, planowane jest również otworzenie dodatkowego poziomu z drink barem oraz, w sezonie letnim, ogródka).

 Czym wyróżnia się Pasibus na tle innych, wylęgających się jak grzyby po deszczu burgerowni? Przede wszystkim dobrym smakiem oraz dbaniem o cały etap produkcji pasibusowej żywności – hala produkcyjna (tzw. Pasi Zajezdnia) mieści się we Wrocławiu, gdzie rzesza ludzi  samodzielnie przygotowuje autorskie sosy czy kulki serowe. Wszystko to w formie półproduktów, codziennie dostarczane jest do lokali w całej Polsce.

Pasibus Katowice – menu i ceny

Menu Pasibusa jest praktycznie identyczne w całej Polsce – jest bardzo zróżnicowane, w ofercie są zarówno standardowe, klasyczne burgery jak i bardziej zwariowane kompozycje oraz np. sałatki. Plusem karty jest również to, że każdy burger można zamienić na jego wegetariańską wersję, wymieniając mięso na wegański kotlet ewentualnie smażony ser, a nawet poprosić o przygotowanie dania bez bułki.

Naszą ucztę w katowickim Pasibusie rozpoczęliśmy od Gonzalesa (mały 16 zł, duży 22 zł) – ciekawa oraz dość pikantna kompozycja z jalapeno, mocno chrupiąca- głównie poprzez dodatek nachosów. Dla fanów meksykańskich smaków będzie idealna! Bułka (jednakowa we wszystkich serwowanych opcjach), jest podgrzana i chrupiąca, dobrze dobrana wielkościowo do rozmiarów kotleta– naszym zdaniem dobrze komponuje się ze wszystkimi opcjami dostępnymi w karcie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Gdzie Zjeść Na Śląsku (@gdziezjescnaslasku)

Gonzales

Do burgera domówiliśmy również sałatkę Colesław (6 zł), która podana została niestety w dość nieapetycznie wyglądającym plastikowym pojemniku przypominającym surówki z dyskontów- tutaj zdecydowanie pole do poprawy! Sam smak ok (klasyczny Colesław), ale forma serwowania tragiczna.

Gonzales + Colesław

Następnym wypróbowanym burgerem był awokadus, tym razem przekornie w wersji wegetariańskiej bez boczku (mały 17 zł, duży 23 zł). Trzeba przyznać, ze smakował wybornie – potwierdziły to nawet osoby towarzyszące, na co dzień z wegetarianizmem nie mające nic wspólnego.

Awokadus

Trzecią pozycją wybraną przez nas został Wiesio (17 zł mały, 23 zł duży) z jajkiem sadzonym. Niestety, było tutaj czuć (i widać) pośpiech na kuchni, ponieważ jajo sadzone przyszło do nas lekko ‚żywe’ a boczek nie do końca był dobrze zgrillowany. Pozycja byłaby naprawdę smaczna, ale niestety dzisiaj coś nie poszło (zrzucam to na karb rzeszy ludzi w pierwszy dzień otwarcia i masy zamówień). Do dania dobraliśmy pasibusową lemoniadę (7 zł), która okazała się niezwykle smaczna, aczkolwiek dość ‚kwaskowata’ – jeśli lubicie takie smaczki, koniecznie zaopatrzcie się w ten napój.

Wiesio + pasibusowa lemoniada

Jako ostatniego wybraliśmy Kevina (mały 16 zł, duży 22 zł)– opcja dość kontrowersyjna, bo składającą się z masła orzechowego, konfitury z czarnej porzeczki, boczku oraz… ciasteczek imbirowych. Pomimo naszych wstępnych obaw, kompozycja okazała się ciekawa i smaczna, aczkolwiek trzeba przyznać, że jest to opcja raczej dla osób lubiących dziwne, niestandardowe połączenia (słodko-kwaśne) – nie wszystkim z nas posmakowała. Jako dodatek wybraliśmy tym razem pasibataty (7 zł), fantastycznie chrupiące, przygotowywane na miejscu. Opcja obowiązkowa!

Kevin + pasibataty

W międzyczasie chrupaliśmy sobie również mix kulek serowych (8 szt. 14 zł) oraz popijaliśmy wszystko pasibusowym piwem (jasnym oraz pszenicznym – 10 zł).

Pasibus – czy warto?

Pasibus to naprawdę fajne miejsce na spotkanie z paczką znajomych oraz doładowanie się przed uderzeniem na ulicę Mariacką – lokal otwarty jest w weekendy do godziny 03:00 (w tygodniu 01:00). Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie (również wegetarianie), za całkiem przystępną cenę.

Mogę śmiało powiedzieć, że jest to jedna z lepszych burgerowni na Śląsku, nie tylko pod względem smaku ale i atmosfery jaką tworzy cały Zespół- w tym miejscu naprawdę chce się przebywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *