Bistro Polonia – Katowice

Dokładnie 1 listopada w Katowicach na ulicy Kochanowskiego (w dawnym budynku hotelu Polonia) otworzyło się Bistro Polonia – koncept, gdzie będzie można zjeść zarówno śniadania (lokal jest czynny od godziny 07:00) jak i sycący lunch czy kolację w całkiem atrakcyjnych cenach. Wpadliśmy i skosztowaliśmy zarówno zup, dań głównych jak i deserów.

Jak smakuje Bistro? Przekonajcie się w recenzji poniżej.

Bistro Polonia – menu i ceny

Do Bistro Polonia dotarliśmy przed godziną 18.00. Lokal mieści się w miejscu akademików Polonia i spodziewaliśmy się, że o tej porze miejsce to będzie wypełnione młodymi osobami (zastanawialiśmy się nawet nad rezerwacją). Jakież było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że lokal był pusty a obsługa smętnie wypatrywała potencjalnych gości (co więcej, w ciągu całego naszego pobytu, a spędziliśmy tam koło godziny, nikt się nie pojawił). Mimo tej sytuacji postanowiliśmy wejść i spróbować.

Menu bistro jest krótkie i raczej mało zaskakujące, ale, mimo wszystko, każdy powinien znaleźć w nim coś dla siebie. Lokal oferuje śniadania (do godziny 12:00) w cenach od 12 – 18 zł, zupy ( 2 rodzaje), dania główne oraz desery (również 2), jak i napoje gorące oraz zimne (na obecny moment nie było napojów alkoholowych – podejrzewam, że lokal czeka na koncesję). Od razu też na wstępie przepraszam za średnią jakość zdjęć, ale światło w lokalu nie sprzyja ich ‚cykaniu’.

Jako, że byliśmy w ilości osób 2, bezkonfliktowo podzieliliśmy się zupami – ja postawiłam na krem z buraków a mój towarzysz na, oryginalnie brzmiącą, zupę burger.

Krem z buraków (13 zł) z dodatkiem malin, mięty oraz z koziego sera był całkiem przyzwoity oraz mocno sycący. Nie przepadam za burakami (pod żadną postacią), ale ta zupa wyjątkowo mi smakowała. Porcja była dość duża, na mniejszy głód idealna. Miłośnicy kremu z buraka powinni być zadowoleni.

To, co zdecydowanie okazało się największym (pozytywnym) zaskoczeniem tego wieczoru była zupa burger (14 zł), która faktycznie smakowała (i poniekąd wyglądała) jak (ham)burger. By zwiększyć skojarzenie z oryginałem, zupa serwowana jest z chrupiącą, ciepłą burgerową bułką, czipsem z boczku oraz sałatą i pulpecikami mięsnymi. Smak bardzo oryginalny, niespotykany. Z pewnością jest to danie, na które z chęcią oboje wrócimy (talerz oczywiście ‘wyczyściliśmy’ do samego dna). Mocno, mocno polecamy!

Po (dobrych) zupach przyszła pora na dania główne. Ja wybrałam kaszotto z grzybami (18 zł), które, niestety, okazało się najsłabszym punktem wieczoru. Całe danie było niedoprawione i pozbawione jakiegokolwiek smaku. Miałam wrażenie, że kuchnia zapomniała o podstawowych przyprawach jakimi są pieprz i sól (musiałam poprosić o nie obsługę, by cokolwiek z niego przełknąć). Mimo wszystko nie byłam w stanie dokończyć swojego dania – a szkoda, bo uwielbiam wszelkiego rodzaju kasze, które potrafią być naprawdę esencjonalne. Mam ogromną nadzieję, że to kaszotto było jedynie wypadkiem przy pracy.

Mój towarzysz postawił na pulled porka (17 zł), który, oprócz szarpanej wieprzowiny, składał się z chałki, ogórka kiszonego, sera oraz kiełków. Danie okazało się imponującej wielkości i robiło wrażenie. Można je spokojnie nazwać ‘solidną studencką porcją’, aczkolwiek znaczącą większość dania stanowiła chałka z serem i dodatkami. Mimo wszystko, całościowo, pulled pork okazał się bardzo dobrą kompozycją – mięso dobrze przygotowane, mięciutkie i smaczne. Doczepić można się jedynie do sera, który był średniej jakości, lekko twardawy na brzegach. Mimo wszystko, jak na taką cenę (i wielkość porcji) mocno polecam tą pozycję z karty.

Mocno już objedzeni z obawą czekaliśmy na desery, które ostatecznie okazały się malutkie (wyglądały raczej jak porcje degustacyjne), ale my, w obecnym stanie, byliśmy tym faktem mocno ukontentowani. Jeśli jednak przychodzicie tutaj tylko na coś słodkiego (i nie jesteście na diecie odchudzającej), przemyślcie sprawę i, ewentualnie, dobierzcie do zestawu coś jeszcze.

W menu znajdziemy 2 słodkie pozycje. Pierwszą jest parfait chałwowe (14 zł), którego bazą jest oczywiście chałwa w towarzystwie kwaśnej śmietany, borówek oraz sosu mango. Deser jest idealny – smaki odpowiednio wyważone a podanie bardzo estetyczne. Moje kubki smakowe zwariowały i, pomimo przejedzenia, z chęcią widziałyby przed sobą kolejną porcję .

Drugim smakołykiem są trzy musy czekoladowe (15 zł) czyli, jak sama nazwa wskazuje kombinacja 3 rodzajów czekolad: białej, gorzkiej i mlecznej w towarzystwie mocno kwaśnego sosu z malin oraz esencjonalnego rozmarynu. Dla wielbicieli czekolady i kakao deser(ek) idealny. My nie do końca przepadamy za takimi smakami (kwestia gustu), ale wierzymy, że ich wielbiciele w tym momencie przepadną z kretesem .

Bistro Polonia – czy warto?

Bistro Polonia to lokal z dużym potencjałem. Na pewno jest tu kilka rzeczy do poprawy, ale kuchnia nadrabia dość nowatorskim podejściem do standardowych dań oraz estetyką ich podania (spokojnie poziom dobrych restauracji). Obsługa lekko jeszcze nieśmiała, ale miła i pomocna. Miejsce to jest urządzone w charakterystyczny, nowoczesny sposób, ale jednocześnie, poprzez zastosowanie ciemnej kolorystyki oraz odpowiedniego, ciepłego oświetlenia, jest przytulna i zachęca do dłuższych odwiedzin. Wierzę (i mocno życzę), by w krótkim czasie Bistro Polonia zapełniło się gośćmi, którzy przyjdą, posmakują i już pozostaną (a jest tu kilka perełek dla których warto tu wracać). My ze swojej strony życzymy powodzenia i, oczywiście, do zobaczenia!

4 comments
  1. Dzięki wielkie za podpowiedzi! Czasami człowiek siedzi i trudzi się nad rozwiązaniem problemu, a tu wystarczy załączyć komputer i tak wiele odpowiedzi w jednym.

  2. Jak najbardziej polecam. Mam doświadczenie z tą firmą i jestem bardzo zadowolona z ich usług. Profesjonalnie i rzetelni e.

  3. Mój ostatni przedmówca trafił w setkę! Zgadzam się ze wszystkim co powyżej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *